środa, 8 maja 2013

Chater One -"Moje życie było inne......"

                                               Drogi Pamiętniczku!!                                               01.09.2007r.

     A więc dawno nie zaszczyciłam Cię swoją obecnością i wpisami, wiem, że źle uczyniłam i bardzo żałuje.... STOP!! Przecież nie jestem na spowiedzi w kościele!! Co się ze mną dzieje?? A to opowiem ci później.  Jak codziennie opowiem i powierzę Tobie, kochany moje tajemnice.. troski i miłości, bo wiem, ze Tobie jedynemu mogę zaufać. Ale co będę Ci zajmować czas lepiej wróćmy do dzisiejszego ranka.
          Obudziło mnie przyjazne nastawione do mnie słońce oraz śpiew ptaków, siedzących na pobliskich drzewach rosnących obok naszego domu. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy, nie byłam przyjaźnie nastawiona do tegoż pięknego jakże poranka.(sarkazm). To właśnie dzisiaj miałam rozpocząć nowy rok szkolny i poznać nowych ludzi z czym bardzo się bałam. Bo jak dziewczyna o moim spokojnym i nieśmiałym usposobieniu miała nagle zacząć rozmawiać z osobami, których nie zna?? No właśnie. Sama nie wiedziałam co wtedy zrobić, gdy ich spotkam... Może od razu iść do domu, albo może zaszyć się w koncie?? Nie, bo wtedy wyjdę na tchórza.. Ale przecież taka jestem!! Dobra koniec tych rozczarowań, lepiej się ubrać i wyjść. Im szybciej wyjdziesz tym szybciej się skończy ten dzień- mówiłam sobie w myślach do siebie, mimo, że uważałam się za normalną dodawałam sobie otuchy poprzez rozmowę z samą sobą w myślach. Wracając do rzeczywistości
spoglądnęłam na zegarek stojący obok mojego skromnego łóżka. Na nocnej szafce zawsze znajdowała się lampka w razie potrzeby zaświecenia jej w nocy lub późnymi wieczorami, gdy czytałam książkę. Na przeciw łóżka stało białe, solidne biurko gdzie miałam swój własny komputer. Lubiłam i nadal lubię czytać książki, więc nad biurkiem zawieszona była półka zapełniona książkami. Oczywiście w moim skromnym pokoju nie zabrakło szaf- z miejscami na moje ubrania,- które również były w białym kolorze. Pomieszczenie było utrzymane w jasnych kolorach toteż światło wpadające przez duże okno nadawało pokoju wyglądu niczym w niebie, oświeconego gwiazdami i słońcem.Mimo, że zawsze dopiero rano zaglądałam do szaf by złożyć strój na dany dzień, dziś był wyjątkowy dzień, więc miałam już przygotowany wcześniej by nie tracić swojego czasu. Od razu ruszyłam do łazienki gdzie spędziłam około 30 minut na prysznicu i rozczesywaniu moich blond włosów. jeszcze tylko trochę kremu i gotowe. Po tych porannych czynnościach wróciłam do pokoju gdzie ubrałam się w czarną spódniczkę oraz biała bluzkę. Wychodząc z mojej oazy spokoju zarzuciłam na plecy czarny oczywiście żakiecik. Schodząc po schodach prawie się wywróciłam ponieważ strasznie trzęsły mi się nogi. Usiadłam w kuchni i zjadłam jakże pożywne płatki kukurydziane z ciepłym mleczkiem.... mmm Pycha!  Spoglądnęłam jeszcze raz na zegarek i przestraszona godziną, założyłam buty i wzięłam torebkę po czym wyszłam z domu i
ruszyłam do szkoły. Oddalonej od mojej chatki(tak nazywałam dom) o jakieś 900 metrów na wchód dzięki czemu idąc pod słońce rankiem nigdy nie było mi zimno. 

    Będąc coraz bliżej owej szkoły nieprzypominajacej szkołę XXI wieku czułam coraz się coraz gorzej. Wydawało mi się, ze wszystkie pary oczu są zwrócone ku mojej osobie, mimo, ze wcześniej już tu chodziłam do szkoły. Jak już wcześniej wspomniałam chodziłam tu do szkoły, a myślałam ze ona jest w ogóle inna niż zawsze. Po placu kiedyś biegały dzieci, uśmiechnięte od ucha do ucha, wszystkie bez wyjątku ubrane na kolorowo. A teraz?? a teraz żadne nie śmiało się tak jak tego pamiętnego dnia. Na ich twarzach nie gościły uśmiechy, lecz grymasy smutku może nadzieji na lepszy rok. Żadne nie odważyło się ruszyć, biegać czy skakać by nie zniszczyć swojego cudownego a zarazem eleganckiego stroju złożonego z dwóch kolorów: czarnego i białego. Gdy wchodząc do pomieszczenia gdzie miał odbyć się apel ocknęłam się i z również nieudanym grymasem dotarłam do miejsca przeznaczonego do mojej klasy. Wydawało się, ze było nas tak mało a teraz jakby każdy się rozdwoił. I właśnie to zniechęciło mnie do siadania w centrum siedzeń, więc usiadłam sie mało zauważalna z boku grupki. Na każdym z nas malował się niepokój i jakby minimalny strach ale też szczęście z nowej przygody.....Ten dzień był poczatkiem mojego nowego zycia oraz przygody, której wcale- teraz po tych kilku latch nie żałuję

                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hello!! witajcie. Oto zaprezentowałam wam swój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, ze wam się spodobał. Komentujcie. piszcie szczerze. Wiele dla mnie to znaczy. :)
                                                                  Adel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz