wtorek, 30 lipca 2013

Chapter Thirteen

Rozdział dedykowany Skyfall i Dan'owi . Dziękuje. :)

 "...-Okey, mamy czas-rzekłam z pierwszym prawdziwym uśmiechem tego dnia. Może w końcu wszystkiego się dowiem, ale żeby to był mój brat? Może to tylko sen?? Nie, niestety prawdziwe życie...."

Słuchając mojego "brata", n ie mogłam uwierzyć, że rodzice zrobili mnie i jemu takie świństwo. Naprawdę nie spodziewałam się tego po nich. Jaki człowiek mając córkę i oprócz tego syna z inną kobietą, nie powiedział im o swoim istnieniu, a na dodatek jego druga żona, czyli moja matka wiedziała o wszystkim. Czyż nie cudownie?! Przygotowałam mu pokój i poszedł spać, a ja w tym czasie zadzwoniłam do ojca. Łał. Odebrał.
-Halo?-usłyszałam głos taty
-No witam. Jutro. U mnie. 10 rano. Do widzenia- powiedziałam krótko i zwięźlę. I się rozłączyłam. Usiadłam przy kuchennej wyspie i zaczęłam jeszcze raz wszystko przemyśleć. Chętnie porozmawiałabym o tym z Hugo, lecz musiał już iść. Obiecał, że jutro wpadnie do mnie z Davidem. Trudno, trzeba iść spać. Wzięłam prysznic i położyłam się w łóżku, by nie myśleć o dzisiejszym dniu, zaczęłam liczyć owieczki! Tak moje kochane owieczki. I wiecie co? Pomogło.
   Obudziłam się przez odbijające się od mojego okna krople deszczu. Uchodzę za dziwną, więc na pewno was nie zdziwi to, że uwielbiam deszcz. Wyraża on wtedy jakby smutek, tęsknotę za czymś co odeszło lub za kimś. Deszcz zawsze pomagał mi zrozumieć swoje problemy, lecz też często przez to popadałam w melancholię, załamywałam się. Można powiedzieć , że taka krótka depresja. Wtedy wydaje mi się, że mogłam być kimś innym, robić coś innego. Może kogoś wtedy pokochałabym, ale
jestem jaka jestem i nie mam zamiaru się zmieniać.  Wzięłam szybki prysznic i  założyłam leginsy oraz za dużą bluzę, czyli mój ulubiony strój. :)  Zbiegłam po schodach. Wpadłam z impetem do kuchni, zatrzymując się na kamiennej wysepce. Wypiłam szybko kubusia(naprawdę mam do niego słabość. dop: od autorki), do którego mam słabość, jak inni do nutelli. Postanowiłam uzupełnić lodówkę, więc postanowiłam udać się w tym celu do pobliskiego sklepu.  Wchodząc spotkałam Daniela( Dan-jeżeli to czytasz, to wiedz, że cie kocham. ;*) zamieniłam z nim kilka słów i udałam się do kasy, by zapłacić za produkty. Jakieś 10 minut później rozpakowywałam zakupy po czym siadłam przy laptopie i zaczęłam pisać w moim drugim świecie. Nagle zauważyłam, ze ktoś napisał. Był nim mój przyjaciel, który rozumie całkowicie, jak nikt inny...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam! Jak sie Wam podoba? Miał wyjść trochę inaczej. Trudno. Pozdrawiam.
                                                         Adel xx

Nowosć!

Zapraszam na mój drugi blog! Mam nadzieję, że się wam spodoba. http://creatiom.blogspot.com/
                                                 Adel xx

niedziela, 21 lipca 2013

Chapter Twelve"Life is a game, and love the reward .."

Rozdział dedykowany Danielowi, który mimo odległości rozumie mnie. :)

"..-Pamiętaj, że zawsze będę Cię kochał, ale jako siostrę-powiedział Hugo
-A Ty, pamiętaj, że zawsze będziesz moim braciszkiem-odpowiedziałam..."

Ten czas tak szybko mija. Nim się obejrzałam, był już wrzesień. Czas iść do szkoły. Hugo wyznał prawdę Davidowi i jak się okazało On też kochał i nadal kocha Hugo. Czyż teraz wszyscy nie są szczęśliwi?? Niestety nie. Daniel z którym tak dobrze się dogadywałam zapomniał o mnie oraz o Hugo. Jest teraz szczęśliwy z dziewczyną, która wyciąga z niego kasę i wszystko co podpadnie. Można powiedzieć, że chłopak ma klapki na oczach. Ja sama nie mam nikogo, w sensie, że chłopaka i dobrze mi z tym, bo w końcu mam dopiero 17 lat. Mam bardzo dobrze mnie rozumiejących przyjaciół. Mam na myśli Hugo i Davida. Traktuję ich jako braci, których nigdy nie miałam. Jeżeli ich akurat nie ma w pobliżu, to biorę deskorolkę i jadę przed siebie dopóki nie zrozumiem tego z czym mam problemy, Jeśli pogoda nie dopisuje do rąk wkładam gitarę i gram to co umiem lub po prostu uczę się nowości. 
    Znowu się zamyśliłam, myślałam, myślę i będę myśleć. Chociaż nie.. Czasami lepiej nie myśleć i robić wszystko na spontan, bo wtedy takie sytuacje są najlepsze i zapamiętamy je do końca naszych dni, które i tak nie są długie. Usłyszałam pukanie do drzwi, wstałam i z nieukrywaną nie chęcią ruszyłam do nich, by otworzyć. Za nimi ujrzałam średniego wzrostu chłopaka z walizką. Muszę przyznać, że bardzo się zdziwiłam.
-Tak? W czym mogę pomóc?-spytałam się uprzejmym głosem oraz sztucznym uśmiechem.
-Dzień dobry.  Jestem Artur. Czy to ty jesteś Joanna Picoult?-spytał pogodnie.

- Tak, a o co chodzi?-spytałam ponownie
-No więc przyjechałem tutaj ponieważ Twój ojciec, czyli Mark Picoult jest moim biologicznym ojcem i powiedział mi, bym zamieszkał tutaj z Tobą, czyli jego córką, a moją przyszytą siostrą.-rzekł, a ja zszokowana otwarłam szerzej drzwi by mój 'brat' wszedł do domu. Kazałam mu rozgościć się w salonie, a sama udałam się do kuchni, by zadzwonić do Hugo.
-Halo? Hugo? Przyjedź do mnie zaraz, proszę. Możesz wziąć Davida.-zakończyłam rozmowę nie pozwalając odezwać się chłopakowi. Tak, wiem, jestem chamska, ale trudno nie będę się zmieniać trzeba zaakceptować mnie taka jaką jestem. 
-Napijesz się czegoś?-spytałam wchodząc do salonu. Brunet odwrócił się do mnie.
-Nie, dziękuje. Nie rób sobie kłopotu.-odpowiedział.-Na pewno chcesz coś wiedzieć. Śmiało się pytaj. Odpowiem.-rzekł
-Okey, więc opowiedz coś o sobie.-powiedziałam siadając na fotelu
-Jak już mówiłem jestem Artur. Mam 18 lat.Urodziłem się w Irlandii. Moim ojcem jest Mark Picoult, a moją matką Sawanah Nurth. Interesuję się skateboardem i muzyką.-jego wypowiedź przerwał dzwonek do drzwi.
-Przepraszam, to na pewno mój przyjaciel-rzekłam i poszłam otworzyć drzwi.
-Cześć skarbie-powiedział i pocałował mój policzek.
-Cześć. Jestem Hugo
-Cześć. Ja jestem Artur, brat Joan-odpowiedział, chociaż ciszej.
-Wchodź, rozgość się.-zwróciłam się do Hugo-a Ty opowiedz mi,całą swoją historię od początku
-Och, może to długo potrwać-rzekł speszony
-Okey, mamy czas-rzekłam z pierwszym prawdziwym uśmiechem tego dnia. Może w końcu wszystkiego się dowiem, ale żeby to był mój brat? Może to tylko sen?? Nie, niestety prawdziwe życie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka kochani! Rozdział miał być dodany 24 lipca w moje urodziny, lecz postanowiłam dodać teraz, ponieważ mogłabym czasami nie mieć czasu by wstawić. Mam nadzieję,że wam się spodobał rozdział. Do następnego. <3
                                                     Adel xx

sobota, 20 lipca 2013

Chapter Eleven "Kocham ją nad życie..."

 Rozdział dedykowany wszystkim tym, którzy komentowali i czytali lub tylko czytali. Pozdrowienia kochani!! <3

 "....-No więc, kto jest twoją wybranką?
-Jest nią..."

 -Jest nią...-miał dokończyć, lecz w tej chwili zadzwonił telefon Daniela, który przeprosił nas i poszedł odebrać. Patrzeliśmy na siebie. Hugo mnie przytulił, a ja  zrobiłam to samo. 
-Przepraszam moi kochani, lecz przyjechał kuzyn i muszę się nim zaopiekować.
-Jasne. Przyjdź do nas z nim, nie Hugo?-spytałam się
-Może być.-oznajmił uśmiechnięty
-Dobrze. Będę za pół godziny-oznajmił i zniknął za zakrętem, a my weszliśmy do domu. Zdjęliśmy kurtki. Udając się do kuchni rzekłam
-Czuj się jak u siebie.
-Okey. Co oglądamy?-spytał się. 
-Nie wiem, wybieraj.-powiedziałam, wchodząc do salonu z tacą słodyczy i ciastek i chipsów.-Pójdziesz po picie? Stoi na blacie w kuchni.
-Okey, już idę- Usiedliśmy się przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać film. Położyłam głowę na jego kolanach,a on zaczął bawić moim włosami.
-Boskie mam włosy, nie?-spytałam, udając powagę chociaż mi nie wyszło.
- Otóż moja droga pani, ma pani w 100% rację, będę wielbił twe włosy do końca życia, a nawet dłużej-odparł,po czym wybuchł razem ze mną śmiechem. Tak kończyły się wszystkie oglądane przez nas filmy. Gdy skończyliśmy wszystkie filmy, który wpadły nam w ręce było coś koło piątej nad ranem.
-Co robimy?-spytał się
-No nie wiem, spać mi się nie chce, a Tobie?-spytałam
-Mi też nie. To co? Może rozmawianie o wszystkim i o niczym?-usłyszałam.
-Okey-powiedziałam i obróciłam się w jego stronę. Nasze rozmowy pamiętałam jako zabawne a czasami poważne. Zależały one od tematu i sytuacji, lecz zawsze mogliśmy sobie mówić wszystko. Nawet on o dziewczynach, a ja o chłopakach. Ludzie mówili i nadal mówią, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, bo jedna osoba kocha zawsze bardziej, ale u nas tak nie jest. Traktujemy się jak rodzeństwo. Jednak najlepsze są wspomnienia, które przeżyliśmy razem..Cofnijmy się trochę do tyłu...
"....-Gratulacje Joan i Hugo!-krzyczeli ludzie lub po prostu do nas podchodzili. Popatrzyliśmy na siebie i nie wiedzieliśmy o co chodzi.
-Ale o co chodzi? Jakie gratulacje?-spytałam
-No, ze jesteście razem-odpowiedziała koleżanka z ławki. Na tą odpowiedź zaczęliśmy śmiać się jak głupi.
-My nie jesteśmy razem-odpowiedział Hugo, a ja znów wybuchłam śmiechem, a on ze mną. I odeszliśmy, splatając razem swoje ręce...."
-Hej, Joan! A pamiętasz jak..-nie dokończył, bo kiwnęłam głową i znów zaczęliśmy się śmiać, prawie, ze spadając z kanapy. To był plus, że mogliśmy kontaktować się bez mówienia. Dla jednych wydawało się to dziwne, a dla drugich było to, o czym marzyli, lecz nie każdy spotka takiego przyjaciela.
-Miałeś powiedzieć, która dziewczyna Ci się podoba-przypomniałam sobie o pytaniu i od razu je zadałam.
-Ale obiecaj, że mnie nie opuścisz, okey-spytał się speszony
-Okey, obiecuję-potwierdziłam i zaczęłam się bać.
-To nie jest ona, lecz on.. Ja kocham Davida-odpowiedział cicho, a ja go przytuliłam.
-Cieszę się, z twojego szczęścia, nparwdę.-rzekłam i dałam mu buziaka w policzek
-Ale naprawdę nie przeszkadza Ci to?
-Jasne, że nie.
-Pamiętaj, że zawsze będę Cię kochał, ale jako siostrę-powiedział Hugo
-A Ty, pamiętaj, że zawsze będziesz moim braciszkiem-odpowiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~~
I następny rozdział. Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki. Do następnego. :)
                                           Adel xx

 

 

środa, 17 lipca 2013

Chapter Teen."Nowa znajomość-nowe przeżycie"

Rozdział dedykowany  Szklanka Mleka . 
Dziękuje za komentarz. Rozdział pisany przy http://www.tekstowo.pl/piosenka,mrozu,1000_m_nad_ziemia.html

"-Cześć. Znamy się?-spytałam nie winnie
-Cześć. Nie. Przepraszam, ze przeszkadzam, lecz drzwi były otwarte, a ja chciałem się przedstawić. Jestem Daniel, sąsiad.-odparł, patrząc w buty.
- A przepraszam. Joanna jestem, ale możesz mówić Joan.-powiedziałam z uśmiechem i go przytuliłam. Z początku był trochę skrępowany, a po chwili odwzajemniał mój uścisk."
```````````````````````````````
Od naszego poznania minęły już 3 tygodnie. Każdą wolną chwilę staramy się spędzać w trójkę. Ja, Hugo i Daniel. Może się wydawać dziwne, ale  z Luizą i Olgą prawie nie utrzymujemy kontaktów.

.... -Cześć!-krzyknęłam do Olgi i Luizy. Popatrzyły na mnie i nie chętnie podeszły.-O co chodzi?-spytałam. Nie odpowiedziały.-Coś się stało?
-Nie-zaprzeczyła Olga, ale Luiza zaraz potwierdziła-Tak, stało się.. I to dużo-powiedziała
-Joan, zmieniłaś się. I to bardzo. Naprawdę Cię nie poznajemy. Cały czas spędzasz z chłopakami, nas masz gdzieś. Jakbyśmy wcale nie istniały. Stałaś się chamska, mówisz co chcesz. 
-Jasne. Najlepiej sobie idźcie. Przyznaję się, zmieniłam się! Wy też się zmieniłyście i jakoś się od was nie odsuwam.-powiedziałam, prawie wykrzyczałam i wzięłam deskorolkę po czym odjechałam w tylko mi znanym kierunku....

Wiadomo, że było mi przykro, ale jeżeli mnie takiej nie akceptowały, to może lepiej. Przynajmniej wiedziałam na czym stoję. Wracając do tematu. Właśnie idę z Danielem do Hugo. Wybieramy się na koncert The Script. Z początku chłopacy nie przepadali za tym zespołem, ale przy wielogodzinnym spędzaniu czasu ze mną, również stali się jego fanami. I tak powinno być!
-Wiecie, że Was kocham?-spytałam, knując już mój plan
-Wiemy, wiemy. Co chcesz?- spytał się Hugo
-No bo, ja jestem niska, a tu jest tak dużo ludzi, wysokich, niskich-mówiłam pokazując dookoła siebie- Mógłbyś mnie podnieść??-zrobiłam maślane oczka
-Dobra, wchodź-powiedział i się nachylił, a po chwili siedziałam na jego barkach. Zaczęłam krzyczeć gdy na scenie ukazał się zespół. Bawiliśmy się do końca.
                                                  1,5 godziny później
-Dziękuje Wam, a szczególnie Tobie-wskazałam na Hugo- Wiem, że jestem ciężka.- W tym momencie obaj się zaśmiali, a ja razem z nimi. Tak się nazywają prawdziwi przyjaciele. 
-Macie jakieś plany na wieczór?-zadałam pytanie. Chłopacy pokiwali przecząco głowami.
-To jak? Do mnie na nocny seans filmowy?
-Jasne, ja się zgadzam, a ty, Hugo?- spytał Daniel
-Okey, może być.-odparł i ruszyliśmy wygłupiając się do domu. Gadaliśmy i śmialiśmy się. W pewnym momencie przyszło mi na myśl super pytanie. Buahahah
-Chłopcy, mam takie pytanko, mogę-spytałam, udając nie śmiałą. Oj, będzie wesoło
-Okey, mów-ponaglał mnie Hugo
-Czemu nie macie dziewczyn?
-Yy.. mhm....-usłyszałam jąkanie od Hugo
-No bo.. ten... Tak jakoś-odpowiedział Daniel
- No nie mówcie, że  żadna wam się nie podoba-rzekłam. Na twarzy Danila wkradł się rumieniec. Co?! Przecież on nigdy się nie rumieni
-Oj, Daniel, ktoś ci się podoba-rzkłam pewnie
-Nie, wcale-odpowiedział drapiąc się po głowie. Spojrzałam na niego groźnym wzrokiem-No dobra. Ma na imię Vicki, a Ty, Hugo?-spytał się, śmiejąc się pod nosem
-Yyy.. Zabiję Cię kiedyś Dan.-rzekł z groźnym wzrokiem.
-No więc, kto jest twoją wybranką?
-Jest nią...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak myślicie kto nią będzie? Mam nadzieje, że się wam spodobał ten rozdział. 
                                                              Adel xx





 

wtorek, 16 lipca 2013

Chapter Nine "Uśmiech nadziei..."

"...Chłopaka reakcja była taka sama jak dziewczyny. Obydwoje byli szczęśliwi. Czyżby zakochali się w sobie? Ja wiem, bo ta historia się już wydarzyła. Byłem jej świadkiem. Ale czy zawsze wszystko musi być dobrze? Czasem z początku jest gorzej by później było lepiej.."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Obudziłam się o dziwo w dobrym humorze. Zeskoczyłam z łóżka  i biorąc ubrania, poszłam pod prysznic. Założyłam białą, luźną bluzkę z
 wzorkiem oraz krótkie spodenki.  Podbiegłam do schodów i zjechałam na poręczy, co skończyło się ślizgiem po podłodze i zatrzymaniu się przed kwiatkiem. Uff... Jakbym go zbiła, przy najbliższej okazji moja mama uczyniłaby mnie trupem. Szybko się podniosłam i wzięłam potrzebne składniki do robienia gofrów. Po 15 minutach zajadałam je. Nie mając planów na później postanowiłam znowu pobiegać. Na szczęście kostka już była zdrowa. Przemierzając park, podziwiałam wspaniały krajobraz zieleni, świetnie kontrastującej z zabytkowymi  kamieniczkami. Wbiegłam do domu po czym wzięłam szybki prysznic i udałam się na zakupy. Kupiłam kilka rzeczy. Po chwili byłam z powrotem w domu. Zjadłam, własnoręcznie przyrządzone spaghetti. Posprztałam, a następnie usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać film "Trzy metry nad niebem" Kocham Go, po prostu, ale najbardziej podoba mi się Hache. Chciałabym Go kiedyś spotkać. Lecz to tylko marzenia i bujna wyobraźnia. Czas wracać do przykrej rzeczywistości. Pozbierałam po rozrzucane chusteczki i udałam się do kuchni, by przygotować samotnie kolacje. Zrobiłam zwykłe tosty. Może wydawać się dziwne, lecz ja dużo do szczęścia nie potrzebuje. Wzięłam laptop, okazało się, ze mam kilka wiadomości. Pierwsza otwieram-rozczarowanie-reklama, druga-to samo, trzecia-Jest!! Ktoś do mnie napisał. 
                                            
                                                                       "Cześć!      Na pewno mnie nie znasz. Jestem Daniel. Właśnie się wprowadziłem obok Ciebie do domu. Chciałem dzisiaj przyjść do Ciebie, lecz nie jestem zbyt odważny, więc postanowiłem napisać. A więc to tylko tyle. Do zobaczenia. :)"

 Ja mam sąsiada? Wtf?? Dobrze wiedzieć. Odwiedzę go jutro. Teraz spać. Poszukam przy okazji pracy. Myśląc o tym co powinnam jutro zrobić zasnęłam.

Obudziłam się, a przed oczami ujrzałam jakiegoś chłopaka. Muszę powiedzieć, nawet przystojny. O czym ja myślę?! Jakiś chłopak jest w moim domu, może jest mordercą, włamywaczem, a ja go oceniam. No tak. Nigdy nie myślę normalnie.
-Cześć. Znamy się?-spytałam nie winnie
-Cześć. Nie. Przepraszam, ze przeszkadzam, lecz drzwi były otwarte, a ja chciałem się przedstawić. Jestem Daniel, sąsiad.-odparł, patrząc w buty.
- A przepraszam. Joanna jestem, ale możesz mówić Joan.-powiedziałam z uśmiechem i go przytuliłam. Z początku był trochę skrępowany, a po chwili odwzajemniał mój uścisk.
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć. Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam weny. Jest to pierwsza część. Mam nadzieję, ze druga będzie już lepsza. Jak sądzicie, co będzie później??
                                                      Adel xx
-

 

wtorek, 2 lipca 2013

Chapter Eight. "Dobrze mieć przyjaciół.."

"Obróciłam się, a on zaraz podbiegł i przytulił.. W jego ramionach czułam się bezpiecznie i tego mi brakowało przez dotychczasowe życie...."

 -Cii, nie płacz... -uspokajał Mnie Hugo.-Spokojnie, wszystko wróci do normy-powiedział, tuląc Mnie w ramionach. Właśnie tego potrzebowałam. Wiedział, ze takie słowa jak"Będzie dobrze" nie pomogą. Inni na pewno by tak sądzili, ale nie on ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Spacerowaliśmy po kamienistym brzegu plaży, pozwalając by słona, lazurowa woda podmywała nam stopy. Śmialiśmy się i bawiliśmy jak małe dzieci, toteż nie zdziwiłam się gdy przechodzący obok na nas ludzie patrzyli jak na parę ludzi , którzy uciekli z zakładu psychiatrycznego. Znaliśmy się dosłownie 2 dni, a wiedzieliśmy o sobie wszystko. Wspominając chwile, spędzone z Hugo, na moja twarzyczkę wpełzł uśmiech. Hugo od razu to zauważył. Skorzystałam z okazji i ochlapałam chłopaka wodą. Jego mina przez chwilę była bezcenna, a moment później byliśmy mokrzy. Nie przeszkadzało nam to. Poczuliśmy się jak przyjaciele, których nie miałam na serio.
-Dobra. Chodź do domu, bo się przeziębisz-powiedział opiekuńczym głosem
-Dzięki, ze tak się o mnie troszczysz, ale naprawdę nie musisz.-rzekłam wesoło. Zapomniałam już co to spędzać dobrze czas ze znajomymi. Stanęłam w miejscu i patrzyłam jak Hugo oddala się mówiąc do mnie a tak naprawdę do siebie bo ja zostałam w tyle. Zaczęłam biec w jego stronę i wskoczyłam mu na plecy.
-Dalej koniku! Wio!-wykrzykęłam, śmiejąc się jak opętana.
-Dobrze się czujesz?-spytał nie pewnie-Okey, już idę, ale jak będą mnie boleć plecy to będzie to wyłącznie Twoja wina-dokończył ze śmiechem. 
   Śmiejąc się i rozmawiając dotarli do domu. I oto ta sytuacja pokazuje jak w ciągu kilku godzin i dzięki jednemu człowiekowi, nastrój może się zmienić.
-Dziękuje Ci za wspaniale spędzony dzień.-usłyszałam cicho wypowiedzone zdanie
-Nie, to ja dziękuje. Gdyby nie Ty jeszcze użalałabym się nad sobą-powiedziałam, a na moją twarz wkradły się rumieńce.
-No to. eh.. No to cześć. Do jutra?-spytał się chłopak
-Do jutra-odpowiedziałam pewna siebie. Chłopak zaczął odchodzić w swoją stronę-Poczekaj. Dałbyś mi swój numer telefonu? Moglibyśmy się umówić na daną godzinę.-rzekłam głośno, a po chwili dotarło do mnie iż jestem zbyt pewna siebie. Co się dzieję? Zapytałam siebie w myślach.
-Jasne. Dziękuje, ze przypomniałaś, bo zapomniałbym.-podał kartkę z numerem- To co? Do jutra?-kiwnęłam twierdząco głową- 14 może być?-spytał
-Oczywiście. Paa.- powiedziałam i z wielkim bananem na twarzy poszłam do domu. Od razu udałam się do pokoju, gdzie wskoczyłam na łóżko. Tak byłam zajęta przemyśleniami, że nie chciało mi się ruszyć do łazienki. Usnęłam... mając cudowny sen..
  Chłopaka reakcja była taka sama jak dziewczyny. Obydwoje byli szczęśliwi. Czyżby zakochali się w sobie? Ja wiem, bo ta historia się już wydarzyła. Byłem jej świadkiem. Ale czy zawsze wszystko musi być dobrze? Czasem z początku jest gorzej by później było lepiej..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuje za przeczytanie. Zapraszam do komentowania. Jeżeli chcecie być informowani napiszcie swój numer gg, nazwę fb lub twittera, a na pewno was powiadomię.
                                                                   Adel xD