sobota, 20 lipca 2013

Chapter Eleven "Kocham ją nad życie..."

 Rozdział dedykowany wszystkim tym, którzy komentowali i czytali lub tylko czytali. Pozdrowienia kochani!! <3

 "....-No więc, kto jest twoją wybranką?
-Jest nią..."

 -Jest nią...-miał dokończyć, lecz w tej chwili zadzwonił telefon Daniela, który przeprosił nas i poszedł odebrać. Patrzeliśmy na siebie. Hugo mnie przytulił, a ja  zrobiłam to samo. 
-Przepraszam moi kochani, lecz przyjechał kuzyn i muszę się nim zaopiekować.
-Jasne. Przyjdź do nas z nim, nie Hugo?-spytałam się
-Może być.-oznajmił uśmiechnięty
-Dobrze. Będę za pół godziny-oznajmił i zniknął za zakrętem, a my weszliśmy do domu. Zdjęliśmy kurtki. Udając się do kuchni rzekłam
-Czuj się jak u siebie.
-Okey. Co oglądamy?-spytał się. 
-Nie wiem, wybieraj.-powiedziałam, wchodząc do salonu z tacą słodyczy i ciastek i chipsów.-Pójdziesz po picie? Stoi na blacie w kuchni.
-Okey, już idę- Usiedliśmy się przed telewizorem i zaczęliśmy oglądać film. Położyłam głowę na jego kolanach,a on zaczął bawić moim włosami.
-Boskie mam włosy, nie?-spytałam, udając powagę chociaż mi nie wyszło.
- Otóż moja droga pani, ma pani w 100% rację, będę wielbił twe włosy do końca życia, a nawet dłużej-odparł,po czym wybuchł razem ze mną śmiechem. Tak kończyły się wszystkie oglądane przez nas filmy. Gdy skończyliśmy wszystkie filmy, który wpadły nam w ręce było coś koło piątej nad ranem.
-Co robimy?-spytał się
-No nie wiem, spać mi się nie chce, a Tobie?-spytałam
-Mi też nie. To co? Może rozmawianie o wszystkim i o niczym?-usłyszałam.
-Okey-powiedziałam i obróciłam się w jego stronę. Nasze rozmowy pamiętałam jako zabawne a czasami poważne. Zależały one od tematu i sytuacji, lecz zawsze mogliśmy sobie mówić wszystko. Nawet on o dziewczynach, a ja o chłopakach. Ludzie mówili i nadal mówią, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje, bo jedna osoba kocha zawsze bardziej, ale u nas tak nie jest. Traktujemy się jak rodzeństwo. Jednak najlepsze są wspomnienia, które przeżyliśmy razem..Cofnijmy się trochę do tyłu...
"....-Gratulacje Joan i Hugo!-krzyczeli ludzie lub po prostu do nas podchodzili. Popatrzyliśmy na siebie i nie wiedzieliśmy o co chodzi.
-Ale o co chodzi? Jakie gratulacje?-spytałam
-No, ze jesteście razem-odpowiedziała koleżanka z ławki. Na tą odpowiedź zaczęliśmy śmiać się jak głupi.
-My nie jesteśmy razem-odpowiedział Hugo, a ja znów wybuchłam śmiechem, a on ze mną. I odeszliśmy, splatając razem swoje ręce...."
-Hej, Joan! A pamiętasz jak..-nie dokończył, bo kiwnęłam głową i znów zaczęliśmy się śmiać, prawie, ze spadając z kanapy. To był plus, że mogliśmy kontaktować się bez mówienia. Dla jednych wydawało się to dziwne, a dla drugich było to, o czym marzyli, lecz nie każdy spotka takiego przyjaciela.
-Miałeś powiedzieć, która dziewczyna Ci się podoba-przypomniałam sobie o pytaniu i od razu je zadałam.
-Ale obiecaj, że mnie nie opuścisz, okey-spytał się speszony
-Okey, obiecuję-potwierdziłam i zaczęłam się bać.
-To nie jest ona, lecz on.. Ja kocham Davida-odpowiedział cicho, a ja go przytuliłam.
-Cieszę się, z twojego szczęścia, nparwdę.-rzekłam i dałam mu buziaka w policzek
-Ale naprawdę nie przeszkadza Ci to?
-Jasne, że nie.
-Pamiętaj, że zawsze będę Cię kochał, ale jako siostrę-powiedział Hugo
-A Ty, pamiętaj, że zawsze będziesz moim braciszkiem-odpowiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~~
I następny rozdział. Jak wam się podoba? Przepraszam, że taki krótki. Do następnego. :)
                                           Adel xx

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz