wtorek, 28 maja 2013

Chapter fourth. "Życie nastolatka nie jest tak łatwą rzeczą"

Cała w skowronkach, śpiewając moją ulubiona piosenkę Audiofeels -Otherside http://www.youtube.com/watch?v=aXmW9zctXI4& zeszłam do kuchni by coś przegryźć przed imprezą. No więc tak: jest 9:00, impreza jest o 19:00, Mam jeszcze dziesięć godzin do siebie. Z czego jakieś 2 i pół godziny na przygotowanie. Otwieram lodówkę, a tam co widzę?? No właśnie nic. to już mam zadanie na następne pół godziny. Poszłam się przebrać. Ponieważ na dworze było chłodno a do sklepu miałam jakieś kilometr założyłam niebieskie rurki,białą bluzkę z nadrukiem do tego skórzaną beżową kurtkę i w tym samym kolorze balerinki. stanęłam we drzwiach zabrałam torebkę i klucze po czym wyszłam na wędrówkę. Po jakiś 15 minutach byłam w sklepie. Kupiłam pieczywo oraz moje ukocha żelki Frugo i poszłam do domu. Zjadłam tosty i popiłam sokiem po czym ruszyłam do ogrodu. Ponieważ moja cera była koloru kości słoniowej , więc postanowiłam poopalać się. Rzuciłam się na leżak w uszy włożyłam słuchawki i zamknęłam oczy. Nie wiedząc kiedy zasnęłam. Budząc się poczułam okropne pieczenie, nie to nie możliwe, czyżbym zasnęła na słońcu...... Omg, zebrałam szybko rzeczy i wbiegłam do domu w celu znalezienia kremu. A nóż mi się uda. Otwarłam szafę i ujrzałam krem.
-Jest!! Yeah!! Jupi!!-trzymałam krem w ręce i się smarowałam oraz darłam się na cały głos. Zgarnęłam ręcznik po czym udałam się do łazienki. Może byłam tam godzinę może półtorej ale opłacało się.
Poszłam do pokoju i ubrałam się w moja sukienkę. Była to szaro-brązowa kreacja. na wysokości piersi widniała kokardka. A z lewej strony było wycięcie. Całość dopełniłam różowymi paznokciami i złotym pierścionkiem. Włosy zostawiłam rozpuszczone lecz je potraktowałam lekko lokówką. na nogi założyłam czarne buty na platformie z ćwiekami. I efekt gotowy. Jeszcze lekki makijaż, a nie.. dzisiaj będzie zauważalny i to bardzo. W końcu raz ma sie 17-stkę. I wybiła 19.00 zamówiłam taksówkę i ruszyłam pod dany adres. Otworzyłam drzwi od klubu, a tam pełno ludzi.  Sama sie dziwie ze ich wszystkich znam, Oj trudno będzie przebić za rok odbywającą się 18, ale tak to jest gdy imprezę szykuje ci przyjaciółka.
       Gdy weszłam, DJ przestał grać, a wszyscy patrzeli na mnie. Patrzyłam po twarzach wszystkich, lecz mój wzrok przykuł jeden osobnik, a dokładniej chłopak. Był, a przepraszam jest przystojny. Na głowie miał brązowa-czarną czuprynę. Ubrany był w dżinsowe spodnie i baseballówkę.Jego wzrok powalał mnie na kolana, ale w ostatniej chwili się jakoś ogarnęłam.
-To co? zaczynamy imprezę?-krzyknęłam
-Tak!-odkrzyknęli wszyscy i zaczęła się impreza na miarę XXI wieku.

~~~~~~~~~~~~~~~~
No wiec kolejny rozdział. Nie wyszedł tak jak chciałam. Jak widzicie pojawił się nowy bohater.  Dodałam go poniżej oraz ukarze się w części z bohaterami.  Ten rozdział dedykuje Marcie, Koli oraz genialnemu człowiekowi, który wymyślił imię i nazwisko nowego bohatera. dziękuje wam.
                                                                           Adel xD

A oto nowy bohater:
*Hugo Cooldige
   -  18 lat,
  - jak na swój wiek jest bardzo opiekuńczy i mądry,
  - nie miał nigdy dziewczyny
  -ulubiony zespół muzyczny i sportowy: The Donnas, Arsenal Londyn
-Marzenie: mieć dziewczynę której nie zależy na pieniądzach, lecz na szczęściu i miłości.
 -hobby: skateboard i rysowanie.

sobota, 25 maja 2013

"Coś od serca..."

Cześć czytelniku! Wiem, że powinnam dodać rozdział lecz go jeszcze nie skończyłam, ale napisałam coś od serca. Nawet nie wiem jak to zrobiłam, chyba kierowała mnie jakaś inna dusza. Zapraszam do przeczytania. Jeżeli wam się podoba napiszcie komentarz, ale w razie gdyby wam się to nie podobało też napiszcie komentarz. wystarczy jakaś buźka, nic więcej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 * Nie sięgam pamięcią w przeszłość, nie dlatego, ze mam krótką pamięć, lecz dlatego, że wolę zapomnieć o nie których wydarzeniach, lecz dzięki nim mam lepszą wiarę w wymarzoną przyszłość.
 Mimo, że wolę i nich zapomnieć, wiem, że nie popełnię ich nigdy więcej. 
Nie pozwolę sobie, by zniszczyły mi życie.
 * Kilka dni wcześniej wierzyłam w niego, żyłam nim.
 Był jak narkotyk, który jak raz się weźmie to nie przestaniesz, uzależniłam się.... aż do momentu...
*Nie sięgam pamięcią w przyszłość, by nie zniszczyć teraźniejszości, by nie myśleć co stanie się później, wcale tego nie żałuje, lecz od nich nie da się odpędzić.
 Odpływają, a po chwili wracają ze zdwojoną siłą i prędkością. Po woli niszcząc mi psychikę
 * Kilka dni wcześniej wierzyłam w niego, żyłam nim. 
Był jak narkotyk, który jak raz się weźmie to nie przestaniesz, uzależniłam się.... aż do momentu...
* Moja pamięć zatrzymuje się na teraźniejszości, by nie cierpieć, by korzystać z życia maksymalnie..
Każdy dzień jest dla mnie jedną wielką grą, która kiedyś się skończy, ale w grze będę miała drugie, trzecie życie, a tutaj nie. 
  Tylko jedno życie, czy aż jedno życie?
*Porzuciłam mój narkotyk, by stanąć o własnych siłach. 
Nie myślałam, że będzie to takie łatwe, wystarczyło włączyć mózg, zniknął, przepadł na zawsze...         a może jednak nie?
Przez chwilę było dobrze, minął tydzień, dwa... -cios- spotkałam go, organizm zaczął domagać się życiodajnego narkotyku...
-"Pamiętaj zawsze będziesz w moim sercu, które mimo, ze tle przez ciebie wycierpiało nie może żyć bez ciebie.... Żegnaj, nie zapomnę o Tobie.."- po woli opuszczałam ten świat,
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, ze nie ujrzę go już nigdy. Popełniłam błąd.... za późno.

piątek, 17 maja 2013

Chapter Three "Tak minęło sporo czasu.."

-Cześć, jestem Joanna, ale możesz mówić Joan, w ogóle jak chcesz-powiedziałam trochę skrępowana
-Hej, a ja jestem Luiza- odpowiedziała, teraz już znajoma. 
-A możesz opowiedzieć coś o sobie?-spytałam i jakoś czas nam zleciał. Później miedzy przerwami ja opowiedziałam jej całe życie, bo wiedziałam, ze jej można zaufać. podczas ostatniej przerwy dołączyła do naszej "sekty" niejaka Olga. 
    Pod koniec dnia, mimo, ze mogłoby się wydawać, że mało się znamy i tyle co się spotkałyśmy, to my tworzyłyśmy zgraną grupkę co było wyjątkiem w naszej klasie. Następnego dnia wchodząc do szkoły gdy je zobaczyłam przywróciło mi sens do życia, bo wiedziałam, ze przyjaźń z nimi to będzie jedna wielka przygoda, ale z drugiej strony bałam się właśnie tego bo jak wcześniej wspominałam jestem raczej ogarniętą, nieśmiałą dziewczyną.
    Dzień nam minął jak poprzedni tylko tyle, ze już trochę lżejszy. Wróciłam do mojej chatki, a raczej mojej i rodziców, rzuciłam torbę z książkami na schody i udałam się do kuchni a bardziej rzecz ujmując do lodówki, z której wyciągam butelkę wody i pudełko lodów oczywiście truskawkowych. Poszłam do niewielkiego salonu z dużym oświetleniem i usiadłam przed            telewizorem, by obejrzeć film, który oglądałam już z pięćdziesiąt razy,  ale za każdym razem płacze... Jest to Titanic. Wiem, że czytając ten tytuł może się wam wydawać, ze jest oklepany i ile razy można ten film oglądać, ale są tacy ludzie, ze właśnie bardziej lubią stare dramaty, komedie romantyczne niż horrory i ja właśnie taka jestem. Moje plany skończyły się wraz ze skończeniem owego filmu, więc postanowiłam trochę potrenować bieganie, bo niebawem mamy właśnie biegać w szkole na ocenę.
Na rozgrzewkę pobiegłam truchtem przez pobliski park, zrobiłam kółko wokół fontanny i biegałam jeszcze jakieś 10 minut. Chyba trochę przesadziłam z bieganiem, bo wchodząc do domu nie miałam już siły, więc mój marsz po schodach wyglądał na pełzanie a nie chodzenie. Z dużym trudem doszłam do łazienki, po czym wzięłam prysznic i udałam się do pokoju gdzie odrobiłam lekcje i można spać Łii!! Gdy przykrywałam się kołderką, byłam przekonana, ze to ja bardziej potrzebuje łóżka niż ono mnie i z tą myślą zasnęłam.
                                 
                        * 4 lata później

-Pi, Pi !! Pi, Pi!!- Kto śmie mnie budzić o tak wczesnej porze, zadawałam sobie to pytanie. Ale nie doczekałam się odpowiedzi, więc zmuszona byłam otworzyć moje jakże piękne paczydełka, i co tam ujrzałam?? No oczywiście mojego genialnego budzika. Przez  chwilę byłam jeszcze zdenerwowana, a moment później miałam już uśmiech na ustach, bo wiedziałam, że właśnie dzisiaj obchodzę swoje 17 urodziny. Oj imprezka się szykuje. Z początku miało nie być, ponieważ nie lubię jakiś tłocznych imprez, ale w końcu przyjaciółki i przyjaciele przekonali mnie do tego. Nie wspominałam wam, ale w ciągu tych czterech lat dużo się pozmieniało, kiedyś byłam cichą, nieśmiałą osobą, a teraz zmieniłam się na bardziej otwartą na ludzi dziewczyną, czasami o wybuchowych pomysłach, a to wszystko dzięki moim przyjaciołom. Moimi przyjaciółmi jest Olga, Luiza oraz Jakub Gazdecki i Filip Harris.
   Od mniej więcej trzech lat tworzymy zgrana paczkę przyjaciół. I to dzięki nim zrozumiałam co to żyć pełnią życia.....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto kolejny rozdział. Zapraszam do czytania dalszej historii tych bohaterów. Zapraszam do komentowania, ale nie zmuszam.                      
                                                                                   Adel xD

poniedziałek, 13 maja 2013

Chapter Two "... dopóki ich nie poznałam"

"..Na każdym z nas malował się niepokój i jakby minimalny strach ale też szczęście z nowej przygody.....Ten dzień był początkiem mojego nowego życia oraz przygody, której wcale- teraz po tych kilku latach nie żałuję.."
  Równo o godzinie 8 na środek hali gimnastycznej-teraz przerobionej na cel apelu w pomieszczenie o wesołym uczuciu- wyszedł sam dyrektor. Zaczął jak zawsze od słów"Mam nadzieję, że wszyscy wrócili do szkoły zdrowi, cali i wypoczęci.." Później gadał jeszcze do nas jakąś godzinę i mogliśmy rozejść się do klas. Wchodząc do dużego pomieszczenia oświetlonego dobrze przez słońce, poczułam się lepiej i mimo wiele nieznanych mi osób do końca czułam się już świetnie. Rozmyślałam o kolejnych dniach, aż tu nagle usłyszałam:
- więc na dzisiaj tyle. Do zobaczenia jutro.-powiedziała nauczycielka i wszyscy zaczęli się rozchodzić, ja oczywiście też od razu wyszłam i ruszyłam w słońcu do domu gdzie po dotarciu od razu się przebrałam w krótkie dżinsowe spodenki i bluzkę na ramiączkach.
Miałam w zamiar wyjść na dwór do ogrodu więc na nosek wcisnęłam okularki i można iść jak na wojnę. Nie no, żartuję... Tak naprawdę wyszłam na taras domu i wywaliłam się do góry plackiem. Po jakieś godzinie wstałam i udałam się do kuchni, wypiłam soczek i weszłam na tt oraz neta by posłuchać mojego ulubionego zespołu czyli... One Direction!!!. Genialna ja tak długo ich słuchałam ze zapomniałam o jutrzejszej szkoły, wzięłam prysznic i spakowałam się na jutro. Niewiedzac kiedy zasnęłam.

Obudziły mnie krzyki mojej mamy:
-córciu, schodźże na śniadanie bo nie zdążysz do szkoły!
-chwila, chwilka mamuś, a która jest godzina?- spytałam głosem który na moje był jeszcze w krainie snu
-7:45-słyszałam po czym jak głupia zerwałam się z łóżka i pobiegłam z ciuchami do łazienki.Zbiegajac do kuchni zachaczyłam o kwiatka który bez fortunie spadł. Na chwilę się zatrzymałam i biegłam dalej by po drodze zgarnąć jabłko i sok, o czym udałam się do szkoły.
Od razu poszłam do swojej klasy ponieważ usłyszałam dzwonek na te nieszczęsne lekcje. Pierwsza była muzyka która zajmowała numer jeden na mojej ulubionej liście lekcji. usiadłam w jednej z ostatnich ławek gdzie spotkałam rudowłosą dziewczynę, wiedziałam, ze z nią można będzie się dogadać i wcale się nie pomyliłam..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten rozdział jest trochę krótszy, ale następny rozdział obiecuję , że będzie już normalny.
                                       Adel xD


środa, 8 maja 2013

Chater One -"Moje życie było inne......"

                                               Drogi Pamiętniczku!!                                               01.09.2007r.

     A więc dawno nie zaszczyciłam Cię swoją obecnością i wpisami, wiem, że źle uczyniłam i bardzo żałuje.... STOP!! Przecież nie jestem na spowiedzi w kościele!! Co się ze mną dzieje?? A to opowiem ci później.  Jak codziennie opowiem i powierzę Tobie, kochany moje tajemnice.. troski i miłości, bo wiem, ze Tobie jedynemu mogę zaufać. Ale co będę Ci zajmować czas lepiej wróćmy do dzisiejszego ranka.
          Obudziło mnie przyjazne nastawione do mnie słońce oraz śpiew ptaków, siedzących na pobliskich drzewach rosnących obok naszego domu. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy, nie byłam przyjaźnie nastawiona do tegoż pięknego jakże poranka.(sarkazm). To właśnie dzisiaj miałam rozpocząć nowy rok szkolny i poznać nowych ludzi z czym bardzo się bałam. Bo jak dziewczyna o moim spokojnym i nieśmiałym usposobieniu miała nagle zacząć rozmawiać z osobami, których nie zna?? No właśnie. Sama nie wiedziałam co wtedy zrobić, gdy ich spotkam... Może od razu iść do domu, albo może zaszyć się w koncie?? Nie, bo wtedy wyjdę na tchórza.. Ale przecież taka jestem!! Dobra koniec tych rozczarowań, lepiej się ubrać i wyjść. Im szybciej wyjdziesz tym szybciej się skończy ten dzień- mówiłam sobie w myślach do siebie, mimo, że uważałam się za normalną dodawałam sobie otuchy poprzez rozmowę z samą sobą w myślach. Wracając do rzeczywistości
spoglądnęłam na zegarek stojący obok mojego skromnego łóżka. Na nocnej szafce zawsze znajdowała się lampka w razie potrzeby zaświecenia jej w nocy lub późnymi wieczorami, gdy czytałam książkę. Na przeciw łóżka stało białe, solidne biurko gdzie miałam swój własny komputer. Lubiłam i nadal lubię czytać książki, więc nad biurkiem zawieszona była półka zapełniona książkami. Oczywiście w moim skromnym pokoju nie zabrakło szaf- z miejscami na moje ubrania,- które również były w białym kolorze. Pomieszczenie było utrzymane w jasnych kolorach toteż światło wpadające przez duże okno nadawało pokoju wyglądu niczym w niebie, oświeconego gwiazdami i słońcem.Mimo, że zawsze dopiero rano zaglądałam do szaf by złożyć strój na dany dzień, dziś był wyjątkowy dzień, więc miałam już przygotowany wcześniej by nie tracić swojego czasu. Od razu ruszyłam do łazienki gdzie spędziłam około 30 minut na prysznicu i rozczesywaniu moich blond włosów. jeszcze tylko trochę kremu i gotowe. Po tych porannych czynnościach wróciłam do pokoju gdzie ubrałam się w czarną spódniczkę oraz biała bluzkę. Wychodząc z mojej oazy spokoju zarzuciłam na plecy czarny oczywiście żakiecik. Schodząc po schodach prawie się wywróciłam ponieważ strasznie trzęsły mi się nogi. Usiadłam w kuchni i zjadłam jakże pożywne płatki kukurydziane z ciepłym mleczkiem.... mmm Pycha!  Spoglądnęłam jeszcze raz na zegarek i przestraszona godziną, założyłam buty i wzięłam torebkę po czym wyszłam z domu i
ruszyłam do szkoły. Oddalonej od mojej chatki(tak nazywałam dom) o jakieś 900 metrów na wchód dzięki czemu idąc pod słońce rankiem nigdy nie było mi zimno. 

    Będąc coraz bliżej owej szkoły nieprzypominajacej szkołę XXI wieku czułam coraz się coraz gorzej. Wydawało mi się, ze wszystkie pary oczu są zwrócone ku mojej osobie, mimo, ze wcześniej już tu chodziłam do szkoły. Jak już wcześniej wspomniałam chodziłam tu do szkoły, a myślałam ze ona jest w ogóle inna niż zawsze. Po placu kiedyś biegały dzieci, uśmiechnięte od ucha do ucha, wszystkie bez wyjątku ubrane na kolorowo. A teraz?? a teraz żadne nie śmiało się tak jak tego pamiętnego dnia. Na ich twarzach nie gościły uśmiechy, lecz grymasy smutku może nadzieji na lepszy rok. Żadne nie odważyło się ruszyć, biegać czy skakać by nie zniszczyć swojego cudownego a zarazem eleganckiego stroju złożonego z dwóch kolorów: czarnego i białego. Gdy wchodząc do pomieszczenia gdzie miał odbyć się apel ocknęłam się i z również nieudanym grymasem dotarłam do miejsca przeznaczonego do mojej klasy. Wydawało się, ze było nas tak mało a teraz jakby każdy się rozdwoił. I właśnie to zniechęciło mnie do siadania w centrum siedzeń, więc usiadłam sie mało zauważalna z boku grupki. Na każdym z nas malował się niepokój i jakby minimalny strach ale też szczęście z nowej przygody.....Ten dzień był poczatkiem mojego nowego zycia oraz przygody, której wcale- teraz po tych kilku latch nie żałuję

                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hello!! witajcie. Oto zaprezentowałam wam swój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, ze wam się spodobał. Komentujcie. piszcie szczerze. Wiele dla mnie to znaczy. :)
                                                                  Adel

wtorek, 7 maja 2013

Prologue

    Czy lubicie iść do jakiegoś miejsca,takiej samotni gdzie możecie zatrzymać się w czasie? Gdzie możecie pomyśleć o wszystkim i o niczym? Gdzie spokojnie, nie martwiąc się o innych możecie pobyć sami ze swoimi problemami i troskami? Bo ja tak. Czasami,gdy rzeczy lub ktoś mnie przytłacza po prostu idę do mojej oazy spokoju. Odpowiedzcie sobie na to pytanie,możecie nawet napisać w komentarzu,będzie mnie to cieszyło, ale też możecie sobie odpowiedzieć w myślach: Czy wracacie do swojej przeszłości? Czy myślicie co będzie w waszej przyszłości? Co się stanie po waszej śmierci? Bo ja tak, i to często.... Wracając do przeszłości czuję się znów jak małe dziecko... które nie musi się o nic martwić. Pamiętacie jak każdego ranka cieszyliście się na wiadomość, że za chwilę dotrzecie do przedszkola?? Pamiętacie jak sensem życia dla każdego waszego następnego ranka, byli wasi przyjaciele, znajomi??Bo ja pamiętam. Pamiętam, ze nie chodziłabym do przedszkola, gdyby nie oni. Bez nich życie nie miało by sensu..... Wydawało sie nam wtedy, że życie jest proste niczym usłane różami, żyliśmy w przekonaniu, że zawsze obok nas będą żyli ludzie, znajomi, krewni rodzice którzy nas kochają. Myśleliśmy, że nasze życie będzie jak z bajki... spotkamy księcia na białym koniu.. będziemy żyli w pałacu... ale wtedy myśleliśmy tylko o sobie,  chcieliśmy dla siebie jak najlepiej, a nie docenialiśmy tego co najważniejsze czyli przyjaźni, miłości rodziców, szczęścia. Można nas uznać za samolubów, egoistów, którzy myślą co jest nam potrzebne do życia, a nie myślą o innych.
Zadajcie sobie pytanie: Czego najbardziej się boicie? Bo ja od dłuższego czasu, zrozumiałam, ze najbardziej nie boję się pająków, wody czy nawet biedronki lecz najbardziej boję się śmierci która wcześniej czy później nastąpi..... Boję się tego, że nigdy więcej nie zobaczę moich rodziców, przyjaciół, znajomych,krewnych, ukochanej osoby oraz tego, ze nigdy więcej nie ujrzę tych kolorów, świata..... Boję się tego, że świat pójdzie dalej, a ja zostanę w miejscu.. Boję się tego, co będzie po śmierci gdy spocznę w ziemi, a robaki zaczną niszczyć moje ciało... zadaję sobie pytanie: Czy ujrzę z nieba ukochane osoby? Moje Córki, rodzinę.....Dlatego, zaczęłam żyć każdym dniem, czerpać z życia radość... Spotykać się z przyjaciółmi... Chcę przez tę opowiadanie historie pokazać wam jak ważni są bliscy, przyjaciele, rodzina.... Bo nigdy nie wiemy, czy ten dzień nie jest naszym ostatnim.....





************************************************
Jak wam sie podoba prolog?  proszę o szczere opinie pod postacia komentarzy.
                                                            Joan

Heroes of history

Joanna Picoult
 - skromna, cicha dziewczyna, ma dobry kontakt z osobami z ich grupy,
 -czasami wybuchowa i wymyśla zwariowane pomysły,
 - Best friends;Olga and Luiza,
 -16 lat, nie lubi się wyróżniać(ale to się niedługo zmieni),
 -hobby:konie.
 -marzenie: zamieszkać w Londynie,
 - najbliższy cel: kupić deskę skateboard,
 -ulubiony zespół muzyczny i sportowy: 1D and BVB,
 -ulubiony kolor: zielony,
 -zainteresowania:gotowanie, muzyka,






Luiza Mackenzie
 -16 lat, zwariowana, szalona nastolatka,
 -przyjaciółka Joanny"Joan" i Olgi,
 -hobby: pieczenie muffin,
 -marzenie:zwiedzić Londyn i tam zamieszkać,
 -ulubiony zespół muzyczny i sportowy:1D and Bayern Monachium,
 - zainteresowania: muzyka, taniec,








Olga Mańczyk
 -16 lat, często nie panuje nad sobą,
 -lubi być w centrum uwagi,
-jest jedną z trzech sióstr(czytaj:Joan, Luiza i Olga)
 -ulubiony kolor: pomarańczowy, rudy
 -zainteresowania: muzyka,
 -ulubiony zespół muzyczny oraz sportowy: oczywiście również 1D and Arsenal Londyn,
 -marzenie: zwiedzić Londyn, poznać przystojniaka na całe życie,






Jakub Gazdecki
 -16 lat,dobry kumpel dziewczyn, a szczególnie Joanny,
 -Best Friends:Filip Haris,
 -wrażliwy chłopak, ma świrnięte pomysły jak reszta,
 -przy nim nie da się nudzić,
 -hobby: samochody,
 -marzenia zwiedzić świat z przyjaciółmi,
 -ulubiony muzyk i zespół sportowy: Pitbull i BVB
 -kolor: czarny



Filip Haris
 -16 lat, przyjaciel Kuby,
 -spokojny ale również ma swoje zdanie,
 -cel: mieć przy sobie przyjaciół,
 -zespół muzyczny: The Wanted,
 -zespół sportowy: Real Madryt,
 - ulubiony kolor: niebieski,





Olaf Lubek
-16 lat, pewny siebie człowiek,
 -odporny  na zaczepki, ładny chłopak,
-twierdzi, ze poprzez zaczepki zwróci na siebie uwagę Joanny,







*Hugo Cooldige(pojawia się w czwartym rozdziale)
   -  18 lat,
  - jak na swój wiek jest bardzo opiekuńczy i mądry,
  - nie miał nigdy dziewczyny
  -ulubiony zespół muzyczny i sportowy: The Donnas, Arsenal Londyn
-Marzenie: mieć dziewczynę której nie zależy na pieniądzach, lecz na szczęściu i miłości.
 -hobby: skateboard i rysowanie.
                                   ****************************************

hej, Mam nadzieję, że bohaterowie się wam podobają, prolog mam już wymyślony, wiec może jeszcze dzisiaj się znajdzie na tym blogu. Bohaterów jak i całe opowiadanie, historie jak wolicie, dedykuję mojej przyjacielowi Danielowi. zapraszam do dalszego śledzenia tego oto bloga, Milego dnia.
                                                                                                                      Joan(Ania) xD