piątek, 17 maja 2013

Chapter Three "Tak minęło sporo czasu.."

-Cześć, jestem Joanna, ale możesz mówić Joan, w ogóle jak chcesz-powiedziałam trochę skrępowana
-Hej, a ja jestem Luiza- odpowiedziała, teraz już znajoma. 
-A możesz opowiedzieć coś o sobie?-spytałam i jakoś czas nam zleciał. Później miedzy przerwami ja opowiedziałam jej całe życie, bo wiedziałam, ze jej można zaufać. podczas ostatniej przerwy dołączyła do naszej "sekty" niejaka Olga. 
    Pod koniec dnia, mimo, ze mogłoby się wydawać, że mało się znamy i tyle co się spotkałyśmy, to my tworzyłyśmy zgraną grupkę co było wyjątkiem w naszej klasie. Następnego dnia wchodząc do szkoły gdy je zobaczyłam przywróciło mi sens do życia, bo wiedziałam, ze przyjaźń z nimi to będzie jedna wielka przygoda, ale z drugiej strony bałam się właśnie tego bo jak wcześniej wspominałam jestem raczej ogarniętą, nieśmiałą dziewczyną.
    Dzień nam minął jak poprzedni tylko tyle, ze już trochę lżejszy. Wróciłam do mojej chatki, a raczej mojej i rodziców, rzuciłam torbę z książkami na schody i udałam się do kuchni a bardziej rzecz ujmując do lodówki, z której wyciągam butelkę wody i pudełko lodów oczywiście truskawkowych. Poszłam do niewielkiego salonu z dużym oświetleniem i usiadłam przed            telewizorem, by obejrzeć film, który oglądałam już z pięćdziesiąt razy,  ale za każdym razem płacze... Jest to Titanic. Wiem, że czytając ten tytuł może się wam wydawać, ze jest oklepany i ile razy można ten film oglądać, ale są tacy ludzie, ze właśnie bardziej lubią stare dramaty, komedie romantyczne niż horrory i ja właśnie taka jestem. Moje plany skończyły się wraz ze skończeniem owego filmu, więc postanowiłam trochę potrenować bieganie, bo niebawem mamy właśnie biegać w szkole na ocenę.
Na rozgrzewkę pobiegłam truchtem przez pobliski park, zrobiłam kółko wokół fontanny i biegałam jeszcze jakieś 10 minut. Chyba trochę przesadziłam z bieganiem, bo wchodząc do domu nie miałam już siły, więc mój marsz po schodach wyglądał na pełzanie a nie chodzenie. Z dużym trudem doszłam do łazienki, po czym wzięłam prysznic i udałam się do pokoju gdzie odrobiłam lekcje i można spać Łii!! Gdy przykrywałam się kołderką, byłam przekonana, ze to ja bardziej potrzebuje łóżka niż ono mnie i z tą myślą zasnęłam.
                                 
                        * 4 lata później

-Pi, Pi !! Pi, Pi!!- Kto śmie mnie budzić o tak wczesnej porze, zadawałam sobie to pytanie. Ale nie doczekałam się odpowiedzi, więc zmuszona byłam otworzyć moje jakże piękne paczydełka, i co tam ujrzałam?? No oczywiście mojego genialnego budzika. Przez  chwilę byłam jeszcze zdenerwowana, a moment później miałam już uśmiech na ustach, bo wiedziałam, że właśnie dzisiaj obchodzę swoje 17 urodziny. Oj imprezka się szykuje. Z początku miało nie być, ponieważ nie lubię jakiś tłocznych imprez, ale w końcu przyjaciółki i przyjaciele przekonali mnie do tego. Nie wspominałam wam, ale w ciągu tych czterech lat dużo się pozmieniało, kiedyś byłam cichą, nieśmiałą osobą, a teraz zmieniłam się na bardziej otwartą na ludzi dziewczyną, czasami o wybuchowych pomysłach, a to wszystko dzięki moim przyjaciołom. Moimi przyjaciółmi jest Olga, Luiza oraz Jakub Gazdecki i Filip Harris.
   Od mniej więcej trzech lat tworzymy zgrana paczkę przyjaciół. I to dzięki nim zrozumiałam co to żyć pełnią życia.....

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto kolejny rozdział. Zapraszam do czytania dalszej historii tych bohaterów. Zapraszam do komentowania, ale nie zmuszam.                      
                                                                                   Adel xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz