niedziela, 21 lipca 2013

Chapter Twelve"Life is a game, and love the reward .."

Rozdział dedykowany Danielowi, który mimo odległości rozumie mnie. :)

"..-Pamiętaj, że zawsze będę Cię kochał, ale jako siostrę-powiedział Hugo
-A Ty, pamiętaj, że zawsze będziesz moim braciszkiem-odpowiedziałam..."

Ten czas tak szybko mija. Nim się obejrzałam, był już wrzesień. Czas iść do szkoły. Hugo wyznał prawdę Davidowi i jak się okazało On też kochał i nadal kocha Hugo. Czyż teraz wszyscy nie są szczęśliwi?? Niestety nie. Daniel z którym tak dobrze się dogadywałam zapomniał o mnie oraz o Hugo. Jest teraz szczęśliwy z dziewczyną, która wyciąga z niego kasę i wszystko co podpadnie. Można powiedzieć, że chłopak ma klapki na oczach. Ja sama nie mam nikogo, w sensie, że chłopaka i dobrze mi z tym, bo w końcu mam dopiero 17 lat. Mam bardzo dobrze mnie rozumiejących przyjaciół. Mam na myśli Hugo i Davida. Traktuję ich jako braci, których nigdy nie miałam. Jeżeli ich akurat nie ma w pobliżu, to biorę deskorolkę i jadę przed siebie dopóki nie zrozumiem tego z czym mam problemy, Jeśli pogoda nie dopisuje do rąk wkładam gitarę i gram to co umiem lub po prostu uczę się nowości. 
    Znowu się zamyśliłam, myślałam, myślę i będę myśleć. Chociaż nie.. Czasami lepiej nie myśleć i robić wszystko na spontan, bo wtedy takie sytuacje są najlepsze i zapamiętamy je do końca naszych dni, które i tak nie są długie. Usłyszałam pukanie do drzwi, wstałam i z nieukrywaną nie chęcią ruszyłam do nich, by otworzyć. Za nimi ujrzałam średniego wzrostu chłopaka z walizką. Muszę przyznać, że bardzo się zdziwiłam.
-Tak? W czym mogę pomóc?-spytałam się uprzejmym głosem oraz sztucznym uśmiechem.
-Dzień dobry.  Jestem Artur. Czy to ty jesteś Joanna Picoult?-spytał pogodnie.

- Tak, a o co chodzi?-spytałam ponownie
-No więc przyjechałem tutaj ponieważ Twój ojciec, czyli Mark Picoult jest moim biologicznym ojcem i powiedział mi, bym zamieszkał tutaj z Tobą, czyli jego córką, a moją przyszytą siostrą.-rzekł, a ja zszokowana otwarłam szerzej drzwi by mój 'brat' wszedł do domu. Kazałam mu rozgościć się w salonie, a sama udałam się do kuchni, by zadzwonić do Hugo.
-Halo? Hugo? Przyjedź do mnie zaraz, proszę. Możesz wziąć Davida.-zakończyłam rozmowę nie pozwalając odezwać się chłopakowi. Tak, wiem, jestem chamska, ale trudno nie będę się zmieniać trzeba zaakceptować mnie taka jaką jestem. 
-Napijesz się czegoś?-spytałam wchodząc do salonu. Brunet odwrócił się do mnie.
-Nie, dziękuje. Nie rób sobie kłopotu.-odpowiedział.-Na pewno chcesz coś wiedzieć. Śmiało się pytaj. Odpowiem.-rzekł
-Okey, więc opowiedz coś o sobie.-powiedziałam siadając na fotelu
-Jak już mówiłem jestem Artur. Mam 18 lat.Urodziłem się w Irlandii. Moim ojcem jest Mark Picoult, a moją matką Sawanah Nurth. Interesuję się skateboardem i muzyką.-jego wypowiedź przerwał dzwonek do drzwi.
-Przepraszam, to na pewno mój przyjaciel-rzekłam i poszłam otworzyć drzwi.
-Cześć skarbie-powiedział i pocałował mój policzek.
-Cześć. Jestem Hugo
-Cześć. Ja jestem Artur, brat Joan-odpowiedział, chociaż ciszej.
-Wchodź, rozgość się.-zwróciłam się do Hugo-a Ty opowiedz mi,całą swoją historię od początku
-Och, może to długo potrwać-rzekł speszony
-Okey, mamy czas-rzekłam z pierwszym prawdziwym uśmiechem tego dnia. Może w końcu wszystkiego się dowiem, ale żeby to był mój brat? Może to tylko sen?? Nie, niestety prawdziwe życie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka kochani! Rozdział miał być dodany 24 lipca w moje urodziny, lecz postanowiłam dodać teraz, ponieważ mogłabym czasami nie mieć czasu by wstawić. Mam nadzieję,że wam się spodobał rozdział. Do następnego. <3
                                                     Adel xx

2 komentarze: