-To co? zaczynamy imprezę?-krzyknęłam
-Tak!-odkrzyknęli wszyscy i zaczęła się impreza na miarę XXI wieku.
Około 5 godzin później
Impreza jak to impreza dawno się już rozkręciła. Po parkiecie szaleli ludzie. Na samym końcu sali
znajdował się genialny DJ Marco. Serwował na przemian szybkie i wolne piosenki. Mimo, że to moje 17-ste urodziny na nich co musiało się znaleźć?? No oczywiście alkohol. Nie żeby było go dużo, ale też mało nie było. Po długich rozmyślaniach doszłam do wniosku, że jednak było warto zrobić urodziny. Na środku parkietu szalała moja przyjaciółka, a wokół niej pełno chłopaków. No czegóż się dziwić -brzydka to ona nie jest. Nagle koło mnie pojawił się chłopak, którego szukałam od początku imprezy. No jestem taka głupia, ze nawet nie zapytałam się kogoś jak ma na imię.
-Hej!- krzyknął do mnie, co tak ledwie, że usłyszałam.
-Cześć! Znamy się?-spytałam zaciekawiona
-Nie, raczej nie. Przeprowadziłem się tutaj z drugiego końca miasta.-spojrzał na mnie uśmiechnięty. Uśmiech to ma powalający. Może już przesadzam?? - Przepraszam gdzie moje maniery. Nazywam się Hugo Cooldige.- wyciągnął do mnie rękę.
-Ja jestem Joanna Picoult, a dla przyjaciół Joan.-uścisnęłam jego dłoń.
-Zatańczymy?- Jasne,poczekaj chwilkę tylko zostawię drinka.- powiedziałam, a po chwili już tańczyliśmy na parkiecie. Nawet dobrze tańczy. Przetańczyliśmy może 4 lub 5 piosenek i poszliśmy do baru.
-Co chcesz do picia?-spytał się mnie
-Nie wiem, zdaję się na Ciebie-odpowiedziałam z uśmiechem. Pochylił się do barmana i coś mu powiedział. Moment później rozmawiając z Hugo sączyłam tęczowy drink.
- Czemu się przeprowadziłeś?-spytałam się jego
-Po prostu tu mam szkołę z kierunkiem na który chciałem iść a tam nie było takiej.-odpowiedział z zamyśleniem-uprzedzając twoje pytanie złożyłem dokumenty do szkoły tanecznej.
-łał- tyle zdołałam wydusić
-Jeżeli można się spytać to do jakiej szkoły masz zamiar iść?- spytał trochę zmieszany
-Ależ można, myślałam o szkole gimnastyki akrobatycznej. Od małej dziewczynki podziwiałam tych ludzi. Postanowiłam sobie wtedy, że zrobię wszystko by spróbować. Jeżeli nie wyjdzie- trudno, ale zawsze trzeba próbować, bo życie jest za krótkie by długo podejmować decyzję. Raz się żyje-skończyłam mówić i pomyślałam o mojej cioci, która zmarła w wieku 24 lat. Zdążyłam ją odwiedzić w szpitalu. W myślach przywołuje sobie tą rozmowę:
- Joan, to koniec...-powiedziała
-Nie, ciociu tak nie mów, proszę..-odpowiedziałam szlochając
-Proszę nie przerywaj... Nie zdążyłam zrobić tylu rzeczy... teraz tego żałuje.. rok temu nie powiedziałam pewnej osobie że ją kocham... popełniłam błąd... nie dążyłam do spełnienia marzeń twierdząc, że mam jeszcze długie życie...-przerwała na chwilę łamiącym się głosem- Proszę nie popełnij tego samego błędu, korzystaj z życia na maksa, jeżeli coś czujesz do jakieś osoby powiedz to jej, bo nigdy nie wiadomo kiedy odejdzie ona albo ty z tego świata..obiecujesz??
-obiecuje, obiecuje... proszę nie umieraj..musisz żyć, nie opuszczaj mnie- powiedziałam do niej
- Ja umieram i kończę życie, ale zaczynam nowe w niebie, będę twym aniołem stróżem tylko pamiętaj nie żałuj żadnych decyzji i żyj....-jej szkarłatne oczy zamknęły się, przez twarz przeszedł uśmiech i opuściła mnie na zawsze, ręka straciła w sile i puściła mnie. Rozpłakałam się... była to moja najlepsza przyjaciółka, mam teraz inne ale one nie zastąpią jej. Zawsze pozostanie pustka we mnie.
Położyłam ręce na barze i w nich ukryłam swą twarz oraz łzy, w których wylałam cierpienie. Poczułam uspakajający głoś Hugo. Uspokoiłam się i postanowiłam dotrzymać obietnicy. Bo to ona teraz była najważniejsza. Ale wcześniej usłyszałam pytanie chłopaka:
-Jeśli chcesz nie musisz mówić, lecz co się stało?-znowu łzy otuliły moją twarz-oczywiście nie nalegam-od razu zaprzeczył
-Powiem Ci, przynajmniej to z siebie wyrzucę- opowiedziałam cała historię, i wiecie co? ulżyło mi. Teraz czułam się jak z każdym krokiem byłabym coraz wyżej nieba. Wypiłam następny drink i uśmiechem ruszyłam na środek parkietu. W końcu to moja impreza, nie? Popatrzyłam na zdezorientowanego chłopaka dołączającego do mnie. Tańczyliśmy i bawiliśmy się jak inni goście co jakiś czas popijając tęczowymi procentami. Pamiętam jak tańczyłam na barze .... Ktoś brał mnie na ręce...,
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ale kto?? To dowiecie się w następnym rozdziale. Mam nadzieję ze wam się podoba.
Adel xD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz