Obudził mnie potworny ból głowy.. oho skutki imprezy urodzinowej. No ale przynajmniej nie zapomnę jej do końca swoich dni. Przewróciłam się na bok, lecz nie wymierzyłam odpowiedniej odległości i spadłam na mój puszysty dywanik, który posłuży mi jako amortyzator upadku. Niestety głowa mnie bardziej bolała niż przedtem. Podniosłam się i zeszłam po kręconych schodach do
kuchni gdzie dopadłam butelkę wody. Po wypiciu zgarnęłam potrzebne na dzisiejszy dzień ubrania i ruszyłam pod prysznic. Po pół godzinnym prysznicu ubrałam się w niebieskie krótkie spodenki oraz białą bokserkę. Na nogi włożyłam białe trampki, a w rękę wzięłam baseballówkę i po zamknięciu domu wyruszyłam na spacer po pobliskim parku. Jakieś pięć minut później stwierdziłam, że dobrze by było trochę pobiegać, więc w uszy włożyłam słuchawki, z których poleciały piosenki zespołu The Script. Nie wiem ile czasu minęło, ale nagle poczułam przeszywający ból w kostce.
-Jeszcze tego brakowało! -powiedziałam do siebie i dopełzłam do ławki. Ból był nie do zniesienia. Ujrzałam koło siebie kucającego chłopaka..
-Hugo??- spytałam z lekkim grymasem na twarzy
-Tak, tak mi się wydaje, ze jestem Hugo.-odparł rozbawiony przez co ja również się uśmiechnęłam. Poczułam jego ciepłą dłoń na kostce, syknęłam od razu, a do oczu napłynęły mi łzy.
-To nie wygląda za dobrze-odezwał się do mnie i patrząc czule na kostkę a potem na moją twarz. To prawda, i jak ja będę ćwiczyć? Przecież zapisałam się do szkoły. Uch, same problemy.
-Wstawaj!-rozkazał. patrzyłam na niego pytającym wzrokiem-No dalej, trzeba cię zawieść do szpitala-W tym momencie nie chętnie wstałam, a po chwili byłam już w szpitalu.
-Nie nienawidzę szpitali-burknęłam pod nosem, ale on to niestety usłyszał.
-Nie ma się czego bać-odrzekł i zaprowadził mnie do gabinetu. Po jakiś 30 minutach wyszłam z gabinetu o kulach i nowym prezencie w formie gipsu. Podziękowałam chłopakowi i ruszyłam w stronę domu. 20 minut później byłam w moim małym domku. W kuchni leżała kartka
.... Cześć kochanie, przepraszamy, że znów nas nie ma, ale musieliśmy wyjechać, by załatwić pewną bardzo ważna sprawę. Pieniądze masz tam gdzie zawsze. Wrócimy za 5 dni. Kochamy Cię. Buziaczki. Mama i tata. :)
Przyzwyczaiłam się, ze nie ma ich ciągle domu. W końcu jak to kiedyś mi powiedzieli. Ktoś w tym domu musi zarabiać, by nie brakło mi niczego. Nie będę przecież użalać się nad sobą, więc wzięłam z blatu ciastka oraz moja ulubioną kawę i poszłam do salonu, by obejrzeć następne części Step up.
Byłam tak zapatrzona w ekran telewizora, że nie zauważyłam iż jest już ta godzina. Wzięłam szybki prysznic i udałam się do krainy snu. W pewnym momencie zadzwoniła moja komórka, ale byłam tak padnięta, że nie chciało mi się stawać.
-Zobaczę jutro-powiedziałam do siebie i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~
Hej. Co sądzicie o tym rozdziale?? Mi nie za bardzo się podoba. Przepraszam, że tak późno. Natsepny Jeszcze przed 25 czerwca. :)
Adel xD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz