środa, 12 czerwca 2013

Chapter Six "A może jednak życie jest zaszczytem?"

"Pamiętam jak tańczyłam na barze .... Ktoś brał mnie na ręce...,"
   

Obudził mnie potworny ból głowy.. oho skutki imprezy urodzinowej. No ale przynajmniej nie zapomnę jej do końca swoich dni. Przewróciłam się  na bok, lecz nie wymierzyłam odpowiedniej odległości i spadłam na mój puszysty dywanik, który posłuży mi jako amortyzator upadku. Niestety głowa mnie bardziej bolała niż przedtem. Podniosłam się i zeszłam po kręconych schodach do
kuchni gdzie dopadłam butelkę wody. Po wypiciu zgarnęłam potrzebne na dzisiejszy dzień ubrania i ruszyłam pod prysznic. Po pół godzinnym prysznicu ubrałam się w niebieskie krótkie spodenki oraz białą bokserkę. Na nogi włożyłam białe trampki, a w rękę wzięłam baseballówkę i po zamknięciu domu wyruszyłam na spacer po pobliskim parku. Jakieś pięć minut później stwierdziłam, że dobrze by było trochę pobiegać, więc w uszy włożyłam słuchawki, z których poleciały piosenki zespołu The Script. Nie wiem ile czasu minęło, ale nagle poczułam przeszywający ból w kostce. 
-Jeszcze tego brakowało! -powiedziałam do siebie i dopełzłam do ławki. Ból był nie do zniesienia. Ujrzałam koło siebie kucającego chłopaka..
-Hugo??- spytałam z lekkim grymasem na twarzy
-Tak, tak mi się wydaje, ze jestem Hugo.-odparł rozbawiony przez co ja również  się uśmiechnęłam. Poczułam jego ciepłą dłoń na kostce, syknęłam od razu, a do oczu napłynęły mi łzy.
-To nie wygląda za dobrze-odezwał się do mnie i patrząc czule na kostkę a potem na moją twarz. To prawda, i jak ja będę ćwiczyć? Przecież zapisałam się do szkoły. Uch, same problemy.
-Wstawaj!-rozkazał. patrzyłam na niego pytającym wzrokiem-No dalej, trzeba cię zawieść do szpitala-W tym momencie nie chętnie wstałam, a po chwili byłam już w szpitalu.
-Nie nienawidzę szpitali-burknęłam pod nosem, ale on to niestety usłyszał.
-Nie ma się czego bać-odrzekł i zaprowadził mnie do gabinetu. Po jakiś 30 minutach wyszłam z gabinetu o kulach i nowym prezencie w formie gipsu. Podziękowałam chłopakowi i ruszyłam w stronę domu. 20 minut później byłam w moim małym domku. W kuchni leżała kartka
      .... Cześć kochanie, przepraszamy, że znów nas nie ma, ale musieliśmy wyjechać, by załatwić pewną bardzo ważna sprawę. Pieniądze masz tam gdzie zawsze. Wrócimy za 5 dni. Kochamy Cię. Buziaczki. Mama i tata. :)

 Przyzwyczaiłam się, ze nie ma ich ciągle domu. W końcu jak to kiedyś mi powiedzieli. Ktoś w tym domu musi zarabiać, by nie brakło mi niczego. Nie będę przecież użalać się nad sobą, więc wzięłam z blatu ciastka oraz moja ulubioną kawę i poszłam do salonu, by obejrzeć następne części Step up. 

Byłam tak zapatrzona w ekran telewizora, że nie zauważyłam iż jest już ta godzina. Wzięłam szybki prysznic i udałam się do krainy snu. W pewnym momencie zadzwoniła moja komórka, ale byłam tak padnięta, że nie chciało mi się stawać.
-Zobaczę jutro-powiedziałam do siebie i zasnęłam. 
~~~~~~~~~~~~~
Hej. Co sądzicie o tym rozdziale?? Mi nie za bardzo się podoba. Przepraszam, że tak późno. Natsepny Jeszcze przed 25 czerwca. :)
                                                              Adel xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz