piątek, 27 września 2013

Rozdział XIX(ostani)

Rozdział dedykowany Tynce! :** Pamiętaj, nie poddawaj się :)


Złapałam go za rękę i patrząc w jego cudne oczy powiedziałam..

-Tak, tak wyjdę za Ciebie.-powiedziałam do niego i uśmiechnęłam się na sama myśl bycia jego żoną. 
-Dziękuje Ci. Wiesz, że Cię kocham??-spytał
-Nigdy w to nie wątpiłam kochanie- powiedziałam, po czym jak nigdy nic udałam się do kuchni, gdzie nalałam sobie kieliszek wina. Po chwili przyszedł mój narzeczony, jak pięknie to brzmi. Muzyka do mych uszu.
-Pamiętasz jak pierwszy raz się pokłóciliśmy??-spytałam się, opierając głowę na jego ramieniu.
-Tak pamiętam- uśmiechnął się do mnie.
-Pamiętam tą kłótnie jakby wydarzyła się dzisiaj. Siedzieliśmy na tarasie mojego domu. Do okoła unosiła się lekka woń jaśminy z pobliskich drzew. Wiatru nie było wcale, cicho, można powiedzieć, że aż za cicho. Siedzieliśmy tak w ciszy, rozmyślając o swoich sprawach. Na pozór bardzo różnych acz kolwiek łączących nas razem. Słońce świeciło nam nie miłosiernie w oczy, a mimo to nadal wpatrywaliśmy się w swoje marzenia, przyszłość, przeszłość. Każdy we własnym świecie. Ni  zowąd  spytałeś się mnie czy zechciałabym założyć z Tobą rodzinę, Długo nie odpowiadałam. W końcu odparłam, że mamy jeszcze dużo życia przed sobą. Lepiej byśmy cieszyli się chwilą. Nie odpowiedziałeś, tylko wyszedłeś. Jedynie co zostało po Tobie to ciepłe miejsce oraz echo zamykanych z hukiem drzwi. Nie płakałam, a wiesz dlaczego? Bo ufałam Ci, wiedziałam, że jeżeli chcemy funkcjonować musimy trzymać się razem. Nie biegłam za Tobą, a wiesz dlaczego?? Bo za bardzo Cię kochałam, by Ci teraz przeszkadzać. Nie dzwoniłam, bo wiedziałam, że chcesz pobyć teraz sam, przemyśleć sprawy. 
  Przez kilka dni się nie odzywałeś, albo rzadko kiedy. Dni zamieniały się w tygodnie, tygodnie w miesiące. Mimo to, nie poddawałam się, bo za bardzo Cie kochałam, by odpuścić. Nadal byliśmy parą. Wiesz, dlaczego nie zostawiłam Cię, nie odpuściłam?? Dlatego, że wiedziałam iż los wystawił nas związek na próbę. Wiedziałam, że nie można się poddać, nie tak daleko jak zaszliśmy razem. Nie byliśmy wtedy jakoś długo, ale to prawdziwa miłość pokazała mi, że o nią trzeba walczyć, bo nie wystarczy zdobyć ją, trzeba o nią dbać, by nie zakurzyłam się jak figurka, stojąca w pokoju na komodzie. To była pierwsza próba z wielu, ale przetrwaliśmy, a teraz patrz gdzie doszliśmy.
-Zawsze Cie będę kochał, pamiętaj-powiedział do mnie szeptem, całując w usta.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I OTO OSTATNI ROZDZIAŁ KOCHANI! Mam nadzieję, że aż tak źle nie wyszło i ktoś to czytał. Mimo, że rzadko kto tutaj komentował, ale pokochałam Was jak i tych którzy czytali. Niebawem następna hisoria. Momentami myślałam, że sie poddam, ale jak bohaterka tego opowiadania-nie poddałam się i to był mój sukces. Dziękuje za wszystkie odwiedziny na tym blogu. Jeszcze raz dziękuje. Kocham was!
                                                                          Adelxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz