Przypomnienie:
Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy. I z tym marzeniem zasnęłam.
I wiecie, że miała rację?? Teraz ma 22 lata. Tak, minęło już tyle lat od pamiętnej imprezy. Każdy kolejny dzień był coraz lepszy. Dwa lata temu spotkała na dyskotece chłopaka.
"-Cześć. Co taka samotna dziewczyna, robi na takiej dużej imprezie? Hm..?-zaczepił ją chłopak.
-Cześć. A co robi tutaj taki samotny chłopak?-odpowiedziała.
-Uff.. Nareszcie ktoś normalny.-odpowiedział
-Joan jestem-rzekła
-A tak. Ja jestem Josh. Miło mi Cię poznać. Zatańczymy?-spytał
-Jasne,czemu nie.-rzekła,a po chwili wirowała po parkiecie z chłopakiem. Muszę przyznać,że świetnie tańczyli. Nie sądziła jednak,że jakoś się zbliżą się do siebie. Z dnia na dzień coraz lepiej poznawali się nawzajem. Stali się dwójką dobranych, wręcz pasujących jak puzzle przyjaciół. David po około 6 miesiącach zerwał z nią, ponieważ dowiedział się, że ona go zdradza, jak się później sama przyznała.
-Cześć kochanie!, Wróciłem!-wykrzyczał Josh wbiegając do salonu i mnie całując w usta.
-Cześć. Jak było w pracy?-spytałam i ruszyłam do kuchni, by podgrzać mu obiad.
-Nawet dobrze. Dostałem awans i premię!-powiedział z uśmiechem na ustach i usiadł na szafie gdzie zwykle siadywał.
-Naprawdę? Gratulacje. Szukałam pracy.-chciał mnie uciszyć, ale nie zdążył-rozesłałam CV do kilku miejsc, mam nadzieję, że coś się dla mnie znajdzie.
-Czemu? Przecież zarabiam, nie musisz pracować. I tak dużo robisz.-rzekł do mnie spokojnym głosem. Zszedł z szafy i przytulił mnie.
-Przecież wiesz, że lubię nowe wyzwania. Nie lubię siedzieć tyle czasu w domu, a na dodatek nie chce byś ty cały czas harował jak wół. Postanowione, pójdę do pracy czy tego chcesz czy nie-zakończyłam rozmowę i podałam mu talerz z jedzeniem.
-Smacznego-powiedziałam i nie zważając na niego poszłam do sypialni. Usiadłam na parapecie i zaczęłam grać. Zrobiło się już dosyć ciemno, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam, bo nie chciało mi się iść, otworzyć.
-Przepraszam-powiedział-nie mam prawa zabraniać ci czegoś. To twój wybór. Uszanuję go.-spojrzał na mnie i tak po prostu przytulił- Kochanie nic nie jadłaś, może zjesz ze mną kolację?-spytał się nadal wpatrując się we mnie
-Jasne. Chodźmy już.-wstałam i pociągnęłam go za rękę do kuchni. To co tam ujrzałam zapierało dech w piersiach.
-To.. jest.. wow... niesamowite. Kiedy to zrobiłeś_spytałam się, zwracając twarz ku niemu.
-Pozwolisz?-odsunał lekko krzesło, bym mogła usiąść.
-Ależ oczywiście- po chwili wraz z Joshem siedziałam przy stoliku i jadłam danie.
-Muszę przyznać, że świetnie gotujesz-rzekłam do niego
-Wiem o tym-odpowiedział i lekko się zaśmiał a ja wraz z nim
-Naprawdę jesteś skromny-dodałam jeszcze i zaczęliśmy jeść deser. Piłam czerwone wino, gdy nagle zza stołu wstał Josh. Podszedł do mnie i uklęknął.
-Joan, wiem, że nie jesteśmy zbyt długo razem, ale ja cię kocham. Moje życie bez Ciebie nie ma sensu. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz ze mną na zawsze?-spytał a ja w oczach miałam łzy. Złapałam go za rękę i patrząc w jego cudne oczy powiedziałam..
-~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka kochani. Nareszcie nowy rozdział. Mam nadzieję, ze wam się spodoba. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz