sobota, 28 września 2013

Epilog

... I tak moje ukochane dzieci poznałam Waszego ojca.-poczułam, że w oczach pojawiaja mi sie łzy.
-Mamo! Mamo, a co było dalej??-dopytywał się Josh
-Na pewno chcecie wiedzieć? Jest już późno- próbowałam ich odwlec od tego pomysłu, a może lepiej, że będą znały historię taty? Tak, obiecałam mu to.
-Nie, nie chcemy, Opowiadaj-zachęciła mnie Caroline
-No dobrze. To było dwa lata po naszym ślubie. Tata chciał spełniać swoje marzenia. Pozwoliłam mu, bo sama je nadal spełniałam. Chciał pełnić służbę jako żołnierz. Zgodziłam się, bo nie na pierwszą próbę wystawił nas los. Po jakiś czasie wysłali go na służbę do Afganistanu. Nie mieliśmy jakieś wielkiej możliwości komunikacji, ale przetrwaliśmy.  Minęło pół roku, od jego wyjazdu. Przyjechał raz w odwiedziny do mnie, na tydzień. Miesiąc po wyjeździe zorientowałam się, że jestem w ciąży. Napisałam do niego o tym. Odpisał.... Napisał tylko, że mnie kocha, i choćby nie wrócił mam opowiedzieć Wam o nim. Jeżeliby nie wrócił, mam znaleźć sobie kogoś kogo pokocham. Dzień przed końcem swojej służby, zamachowiec wtargnął do budynku gdzie  mieszkali.... Zabili jego.. i kilka innych żołnierzy... Potem urodziliście się Wy. Obiecałam, że znajdę sobie kogoś innego, ale nie mogę... Wiecie dlaczego??? Bo za bardzo go kochałam, kocham i nadal będę kochać, by być z kimś innym..-czułam, że zaraz się rozpłacze przy dzieciach, nie mogę teraz zrobić. Muszą być silne tak jak ja przy innych.-Dobrze dzieci, idźcie już spać. Mamusia zaraz do was przyjdzie.
-Dobrze mamo. Paaa -powiedziały o udały się w stronę swoich pokoi. Po twarzy zaczęły mi spadać słone łzy. Podeszłam do kominka. Przystanęłam i patrzyłam na nasze wspólne zdjęcia. Jego uśmiech. Każde zdjęcie miało swoją historię. Wzięłam jedno z nich w ręce. Powoli usiadłam na dywanie i patrzyłam w przestrzeń czasu. Przywołałam do swoich myśli jego melodyjny śmiech. W pewnym momencie byłam przekonana, że jest tu ze mną.. a jednak tak nie było. Wytarłam łzy i z uśmiechem na ustach ruszyłam do dzieci. 

            Nie poddawaj się, bo zawsze masz kogoś do którego trzeba walczyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz