czwartek, 8 sierpnia 2013

Cz. XVI

Rozdział dedykowany Dan'owi. :)
Przypomnienie...

"...Ta dwójka ludzi, była świetnym przykładem prawdziwej przyjaźni, przepraszam, nadal nimi są i raczej tak zostanie..."

 Obudzili się wraz ze wschodem słońca, czyli coś około godziny piątej.
-Czy uczyni Pani mi ten zaszczyt, i pozwoli zaprosić ją do oglądania tego jakże pięknego słońca z tarasu?- ładnie poprosił chłopak i wyciągnął rękę w jej kierunku, pochylając się odrobinę w kierunku jej osoby.
-Ależ oczywiście, Twoje towarzystwo jest ukojeniem dla mej duszy-odpowiedziała i pozwoliła się poprowadzić w stronę tarasu.
  Razem spoglądali na wschodzące słońce. Ona oparta rękami o barierkę, oddzielającą taras od ogrodu. On stał za nią, przytulając się do niej. Głowę z czarną czupryną oparł na jej ramieniu. Patrzyli na widok w ciszy, jakby bali się odezwać, by nie zniszczyć tego zapierającego dech w piersiach krajobrazu. U dwojga tych ludzi było to normalne. Byli przyjaciółmi, a zachowywali się jak małżeństwo.
  Spoglądanie na coś, było ich oderwaniem od rzeczywistości. Mimo, że trwali razem w takich momentach, każdy pogrążał się w swoich myślach, marzeniach, problemach.
   Po kilku minutach pokaz się skończył, a oni wrócili do świata żywych.
-Czy księżniczka ma ochotę na śniadanie, na łonie natury?-spytał życzliwym głosem i spoglądnął na nią, lekko się uśmiechając.
-Ależ oczywiście mój książę. Czy mogę jakoś pomóc?-rzekła z równie lekki uśmiechem jak chłopak.
-Niech księżniczka się nie przemęcza. Proszę usiąść. Za moment wracam.-odpowiedział i tyle było go widać, ponieważ zniknął za drzwiami. Zgodnie z poleceniem usiadła na wcześniej rozłożonym kocu, by po chwili jak głupia turlać się po nim. Uspokoiła się, położyła się i obserwowała chmury. Kilka nawet przypominało zwierzątka. Po chwili poczuła zapach naleśników. Chwila! Naleśników?!
-Wiesz, że Cię kocham?-spytała słodziutkim głosem, trzepocząc rzęsami.
-Tak, tak. Wiem. Proszę.-odpowiedział i podał jej talerz naleśników, a sam usiadł  koło dziewczyny.
Moment później karmili się nawzajem. Co skończyło się umazanymi twarzami od czekolady i śmietany. Wspólnie posprzątali po czym wyruszyli na spacer. Ich celem okazało się morze.
W pewnej chwili chłopak zaczął uciekać. Joan, długo nie myśląc ruszyła za nim, lecz  Dan, nagle się zatrzymał, a ona wskoczyła mu na plecy. Pech chciał, ze nie był na to przygotowany i wylądowali razem w wodzie. Niestety chłopak miał gorzej, bo jego twarz wpadła w piach. Zaczęła się śmiać, lecz jemu nie było do śmiechy, więc po chwili dziewczyna gilgotała go. Był to jedyny sposób, by go rozśmieszyć i udało się. Podnieśli się z piachu i ruszyli przed siebie. Przed sobą ujrzeli dobrze znaną im osobę z jakąś dziewczyną... Moment?! Dziewczyną?! To nie możliwe. Równocześnie popatrzyli na siebie. Na ich twarzach malowało się zdziwienie oraz nie dowierzanie. Postanowili to zbadać tą sytuację. Ale co z tego wyszło, wiedzą tylko na razie oni. My dowiemy się niebawem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz