"-Ja jestem Viola, a to mój narzeczony Patrick
-Miło mi-powiedziałam i udaliśmy się do salonu, gdzie długo rozwialiśmy o uroczystości...."
-Skończyło się na tym, że 21 sierpnia , czyli za nie całe dwa tygodnie, mam zaśpiewać na ich weselu kilka piosenek. Ucieszyłam się, choć z drugiej strony martwię się, ze zepsuje im uroczystość-powiedziałam Danielowi, który akurat przyszedł mnie odwiedzić.-Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Nic nie zepsujesz. Może będzie to początek Twojej kariery muzycznej? Hm..? Co o tym myślisz?-spytał się chłopak
-Tsaa.. Jasne, bo uwierzę. Może chcesz autograf? Mój kochany fanie.-spytała przesłodzonym głosem.- Wiesz, może to być Twoja pierwsza i ostatnia szansa na zdobycie podpisu, bo później tyle fanów, występy.. Wiesz, o co mi chodzi.-ciągnęłam zdanie, ledwie powstrzymując się od śmiechu.
-Poczekaj!!! Proszę, poczekaj! Pobiegnę po nie zmywalny marker i mi się podpisze Pani, dobrze?-powiedział. Myślałam, że żartuje, a on po chwili przybiegł z markerem i prosił mnie na kolanach, bym mu się podpisała.
-Żartujesz, prawda?-spytałam
-Nie, wcale nie żartuję. -odpowiedział poważnie
-Dobrze, więc jak masz na imię, kochany? Bym mogła się podpisać.
-Jestem Daniel-rzekł
-Okey-podpisałam mu się na koszulce-Zrobione, może być?-spytałam się
-Ojeju! Dziękuje, Pani. To moje marzenie-udał rozkrzyczanego fana-A tak na serio, nadal sądzę, że będzie to Twój początek.-zwrócił się do mnie.
-Mów co chcesz, ale ja i tak wiem swoje-powiedziałam do niego.
-A właśnie co tam u Twojego brata?-spytał Daniel
-Nie wiem. Ojciec stwierdził, że Artur jednak zamieszka z nimi. Uff.. Jak mi ulżyło-zwróciłam się do Daniela
-Okey. Masz już wybrane piosenki?-spytał, a ja kiwnęłam głową w celu potwierdzenie-No to trzeba poćwiczyć-rzekł z uśmieszkiem. Zrobiłam błagalna minę-Na mnie to nie działa. Już po gitarę! Raz! Dwa!
-Tak jest! Kapitanie!-zasalutowałam i poszłam.
Około dwie godziny później, ja leżałam na dywanie, a chłopak próbował wcisnąć mi do rąk gitarę. Nigdy więcej ćwiczenia z nim. Nie i koniec.
-Nie będę więcej grała!Gardło mnie już boli od śpiewania.-rzekłam zdecydowanym głosem oraz tupnęłam nogą jak małe dziecko. W końcu nim jestem, nieprawdaż?
-No nie fochaj się. Nie zrobisz mi tego.-oznajmił
-Zrobię!-powiedziałam.-Oglądamy jakiś film?-spytałam
-Grr..No niech Ci będzie, ale jutro nie odpuszcze
-Okey.-powiedziałam z chytrym uśmieszkiem-Zobaczymy jutro-dodałam po cichu by nie usłyszał mnie
-To jaki?-spytałam
-Wybierz coś-rzekł.
-Może być The Notebook?-spytałam
-Niech Ci już będzie-powiedział po czym włożył płytę do odtwarzacza i wróciła, a ja oparłam głowę na jego ramieniu. I oglądaliśmy film.
Dziewczyna w połowie filmu zasnęła na ramieniu chłopaka, a on po chwili zrobił to samo. Gdyby ktoś teraz patrzył na nich stwierdziłby, że to para zakochanych. Na obydwóch twarzach widniał uśmiech.
Nie jedni widząc ich w szkole razem, twierdzili, ze są ze sobą. Tak wyglądało, bo każda minutę spędzali razem. Na przerwach dziewczyna siedziała na jego kolanach. Może, więc dlatego żaden chłopak nie podrywał Joan, bo myślał, że jest z Dan'em. Jej to nie przeszkadzało. I jemu też nie.
Ta dwójka ludzi, była świetnym przykładem prawdziwej przyjaźni, przepraszam, nadal nim są i raczej tak zostanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka. I co sądzicie o tym rozdziale? Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Dziękuje za przekroczenie 1,000 wejść. Kocham Was!
Adel xoxo

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz